Teksty
Recenzja

Błazen Bez Maski

07.12.2024
Agnieszka Bińczycka

„Epitafium Błazna” jest współczesnym przewodnikiem po świecie szekspirowskiego teatru. Zanurzeni w korowód kuglarzy poruszających się jak postacie z pozytywki w rytm spowolnionej cyrkowej muzyki zespalamy witalność ze śmiercią, radość ze smutkiem i śmiech z rozpaczą.

Recenzja Epitafium Błazna

Agnieszka Bińczycka


Mgr filozofii, absolwentka pedagogiki Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu, aktorka cyrkowa (Absolwentka Państwowej Szkoły Sztuki Cyrkowej w Warszawie), animatorka kultury, członkini grupy nieformalnej Pracownia Cyrkowa. Od blisko 20 lat kreuje i realizuje artystyczne działania w oparciu o pedagogikę cyrku i szeroki nurt animacji społecznej. Autorka licznych tekstów na temat historii sztuki cyrkowej w Polsce, recenzentka wydarzeń z nurtu cyrku współczesnego.

Epitafium jako literacka forma wyrazu przetrwało wieki, zmieniał się tylko jego styl i charakter. Udało mu się przekroczyć kulturowe i historyczne granice, stanowiąc unikalne świadectwo ludzkich emocji ujętych w formę zapisu pamięci o zmarłym. W znaczeniu leksykalnym ten krótki i zwięzły utwór poetycki, znany już od V wieku p.n.e. bywał patetyczny, filozoficzny, ale także satyryczny. Rozumienie i docenianie znaczenia epitafium pozwala z sentymentem spojrzeć w przeszłość, ale również tworzy pole do snucia refleksji nad obecną kondycją człowieka i świata. 

Od samego początku Kolektyw KEJOS funduje widzom artystyczną „podróż” po motywach zaczerpniętych z dramatu Szekspira. Mamy tu wszystko: od klasycznych wersów, po ekwilibrystykę, żonglerkę czy punkową piosenkę wyśpiewaną do dźwięków akordeonu. Ten kontrkulturowy akcent cieszy mnie najbardziej, tak, jak wszelkie szerokie odniesienia wykraczające daleko poza literalną interpretację. Twórczość Szekspira ciągle inspiruje. Kolejni twórcy nie pozwalają jej spocząć na półce zakurzonych i zapomnianych arcydzieł. Współczesna aranżacja Szekspira w wykonaniu Kolektywu KEJOS tworzy udany kolaż dyscyplin uwidoczniający cały wachlarz umiejętności Wykonawców. Czy idą pod prąd klasyce? Nie sądzę. Raczej świadomie wybierają to, co użyteczne do opowiedzenia historii pełnej wielowymiarowej refleksji nad przemijaniem. 

W spektaklu Kolektywu KEJOS widz dostaje kompilację efektów specjalnych typowych dla ulicznego teatru ruchu w połączeniu z oryginalną interpretacją słów angielskiego dramaturga, co daje zamierzony efekt. Wstrząśnięty, nie zmieszany koktajl treści i formy, złożony z cytatów z klasyki przemielonych ze sztuką cyrkową i muzyką klasyczną pozwala zachować klimat szekspirowskiego teatru. Wytrawny widz odczyta głębsze przesłanie, pozostałym zostaną wizualne wrażenia, nad którymi co rusz ktoś wypowie złotą myśl z dramatu Szekspira. Akcja Epitafium Błazna odbywa się w czasie bliżej nieokreślonym, a może zawieszona jest ponad linearną osią czasu; oglądamy zbitkę scenek luźno ze sobą  powiązanych, w których aktorzy wypełniają zadanie rodem z klasycznego elżbietańskiego teatru: starają się zaskoczyć i zadowolić widza. Dostrzegamy typowe motywy szekspirowskie, ale odarte z patosu XVI-wiecznego dramatu. Spektakl rozpoczyna postapokaliptyczna scena wydobycia z nieoczywistej materii błazeńskiej czaszki. W sztuce sporo jest odniesień do klasyki gatunku. Kryją się one w odmętach cyrkowych numerów, chowają za groteskowym makijażem, kostiumami czy też wybrzmiewają w cytatach z Szekspira. Tyle samo treści mieści się w słowach, ile można odegrać innymi sposobami scenicznej ekspresji. 

Spektakl strąca postać błazna z jego historycznego piedestału. Przez to jest on trochę nijaki, transparentny; na scenie błazen jest po prostu jedną z wielu postaci. Patrząc przez pryzmat siły oddziaływania scenicznego, błazen stanowi najsłabsze ogniwo, nie wzbudza żadnych emocji, nie jest demiurgiem rzeczywistości, a jego obecność na scenie nie wywołuje gwałtownych reakcji w widzach. Kim w takim razie jest? Jaka jest jego rola? 

Patrząc szerzej – Błazen to figura z wielowiekowym barwnym życiorysem, której na nagrobku należałoby wypisać nie tylko krótką sentencję, ale raczej cały elaborat zasług, osiągnięć z akcentem na jego ważną misję w dziejach. Ale może wyczerpał się potencjał błazna jakiego znamy z historii, przewrotnego, komicznego komentatora rzeczywistości, magnetycznego klauna, bawiącego nie tylko techniką tricków, ale też słowem, sztukmistrza potrafiącego z szerokiego wachlarza swych talentów uczynić doskonały teatr jednego aktora czy też wreszcie mądrego doradcy, który na skinienie ręką zamienia się w komicznego wesołka? Epitafium błazna to artystyczna wizja kondycji ludzkiej setki lat po słynnym monologu Hamleta. Błazenada jest powidokiem z przeszłości i podkreśla przemijalność zjawisk. Jak głosi fragment jednego z opisów: „spektakl składa się z zabawnych scenek aktorskich”. Nie pośmiejemy się zanadto, chyba, że kogoś bawi przypadkowy upadek na scenie lub przerysowana mimika. To spektakl dla tych, którzy potrafią dostrzec w błazenadzie coś więcej niż tylko śmiech. 

Błazen jako postać z królewskiego dworu zasługuje na pogrzeb z honorami. W historii różne były jego losy: był doradcą króla w sprawach wagi państwowej, a także kreatorem kultury i rozrywki dla mieszkańców zamku. Rozrywka, to nie pusty śmiech, ale także inteligentny żart, zrozumiały tylko dla wytrawnych koneserów dowcipu. Śmiech buduje wspólnotę, rozbija sztywne struktury, pozwala iść pod prąd dominującym trendom. Śmiech to także oddanie kontroli emocjom, obyczajowy luz. W historii postać błazna często łączyła się z jego fizycznymi deficytami: niepełnosprawnością, karłowatością, wodogłowiem. Bywali władcy, którzy obsesyjnie hodowali ludzi z niskim wzrostem. Błazna ubierano w zabawny strój, którego elementem była czapka z oślimi uszami. Bywało, że grupy błaznów, jako wyjęci spod prawa, konsolidowały się w artystyczne teatralne grupy. Niezależnie od momentu historii, siła oddziaływania błazna była ogromna. Zazwyczaj postrzegani byli jako ci, którym wolno więcej. W powszechnej opinii błazen ma bawić i rozśmieszać. W Epitafium błazna mało jest jednak momentów „do śmiechu”, więcej motywów granicznych i lirycznych. 

Mimo, że spektakl jest dziełem zbiorowym, pragnę wyróżnić Zuzannę Nir za przemyślany i bardzo emocjonalny ruch sceniczny, który jest dla widza prawdziwie hipnotyzującym przeżyciem, jakby nagle przenosił do innej rzeczywistości, a może i do innego spektaklu. Ciało w ruchu czaruje, jest magnetyczne, a jakość wykonania sprawia, że zapisuję ten obraz w pamięci jako szczególną impresję artystyczną. Wszystkie cyrkowe sceny są bardzo atrakcyjne wizualnie: numery wieloosobowe dopracowane i dobrze skomponowane. Rekwizyt i ruch to zdecydowane atuty Kolektywu KEJOS. 

Epitafium Błazna jest współczesnym przewodnikiem po świecie szekspirowskiego teatru. Zanurzeni w korowód kuglarzy poruszających się jak postacie z pozytywki w rytm spowolnionej cyrkowej muzyki zespalamy witalność ze śmiercią, radość ze smutkiem i śmiech z rozpaczą.  Błazenada, to  zjawisko zawsze obecne w kulturze. Niezależnie od charakteru epoki, zawsze blisko mu do tematów trudnych czy też społecznie ważnych i potrzebnych. Jest lustrem lub raczej krzywym zwierciadłem, które ukazując nam wykrzywione oblicze przez śmiech skłania do namysłu nad sobą i światem. Szekspir byłby zadowolony, że potencjał błazna nie wyczerpał się wraz z końcem epoki królewskich dworów. Błazeńskie berło z godnością przejął „błazen jego królewskiej mości ludu” – klaun. 

Spektakl otwiera przestrzeń do refleksji, jakiej klaunady dziś potrzebujemy i czy aby ją wykreować należy radykalnie odciąć pępowinę od przeszłości, zbudować na nowych fundamentach oraz jakie umiejętności mają być cechą charakterystyczną takich postaci. Kolektyw KEJOS eksperymentuje tu także na płaszczyźnie relacji z publicznością. Tworząc spektakl inspirowany motywami Szekspira bada reakcje, wyczuwa nastroje i obserwuje, na jaki rodzaj przeżycia nastawiony jest widz XXI wieku. A błazen, jako nasze dziedzictwo kulturowe, jaki by nie był, zapracował na zabawne epitafium wzorem napisów na nagrobkach ludycznego Wesołego Cmentarza w Sapancie. Błazen jako figura o wielu twarzach i znaczeniach zasługuje na coś więcej, niż zapomnienie. 


„Epitafium błazna”

Reżyseria, scenariusz, koncepcja: Kolektyw KEJOS, Marta Kuczyńska, Jacek Timingeriu
Scenografia: Barbara Szymczak
Wykonanie kostiumów: Olga Rudzińska
Pomoc techniczna: Ewa Timingeriu
Pomoc krawiecka: Maria Zając
Występują: Marta Kuczyńska, Zuzanna Nir, Jacek Timingeriu, Adam Banach, Youri Gregoire / Krzysztof Kostera

Niniejsza recenzja powstała w ramach projektu „Sztuka Cyrku. Perspektywy”, sfinansowanego ze środków KPO dla Kultury.

Zobacz podobne

recenzja w koloże

Rzucając, Chwytając, Pytając

Do głowy ciśnie się obserwacja, że my wszyscy jesteśmy obiektami żonglerskimi, które przemieszczają się w…

Marta Mądry
Recenzja 9.811

Opowiem Inną, Dziwniejszą Historię

„9.811” jest jedną z najciekawszych prób przełożenia na scenę prozy Gombrowicza w nowym polskim teatrze.…

dr Grzegorz Kondrasiuk
Emocjami Utkani

Emocjami Utkani

Spektakl wyróżnia się stopniem wykorzystania umiejętności cyrkowych, odwagą w formalnym eksperymentowaniu z materią teatru i…

Mateusz Kownacki
Więcej Tekstów