Teksty
Relacja
Recenzja

XXVIII Międzynarodowy Festiwal Teatrów Plenerowych i Ulicznych FETA 2026

05.08.2026

W lipcowy, przedłużony o dwa dni weekend (9-12.07.2026) Park Reagana w Gdańsku oraz centrum miasta zamieniły się w ogromną, robiącą wrażenie scenę teatralną. Wraz z innymi widzami doświadczyłam wielu emocji – przy każdym spektaklu innych: zachwytu, szoku, śmiechu i nostalgii. Na FECIE każdy znajdzie coś dla siebie. Były spektakle poważne, skłaniające do refleksji i niosące ogromną wartość emocjonalną, ale także przedstawienia „na luzie”, skierowane do najmłodszych, które rozśmieszały widzów […]

XXVIII Międzynarodowy Festiwal Teatrów Plenerowych i Ulicznych FETA 2026

W lipcowy, przedłużony o dwa dni weekend (9-12.07.2026) Park Reagana w Gdańsku oraz centrum miasta zamieniły się w ogromną, robiącą wrażenie scenę teatralną. Wraz z innymi widzami doświadczyłam wielu emocji – przy każdym spektaklu innych: zachwytu, szoku, śmiechu i nostalgii.

Na FECIE każdy znajdzie coś dla siebie. Były spektakle poważne, skłaniające do refleksji i niosące ogromną wartość emocjonalną, ale także przedstawienia „na luzie”, skierowane do najmłodszych, które rozśmieszały widzów do łez.

FETA to jeden z najważniejszych i najdłużej organizowanych w Polsce festiwal teatrów ulicznych. Wydarzenie odbywa się od 1997 roku i jest organizowane przez Gdański Archipelag Kultury oraz Miasto Gdańsk. Z każdą kolejną edycją coraz bardziej zaskakuje, między innymi dbałością o osoby potrzebujące dodatkowych udogodnień (m.in. tłumaczenia na PJM oraz wyznaczone miejsca dla osób z niepełnosprawnościami), a także wysokim poziomem prezentowanych spektakli artystów z Polski i całego świata.

W tym roku ktoś zamówił idealną pogodę na festiwal. Pamiętając poprzednie edycje, podczas których publiczność dzielnie trwała w strugach deszczu, a artyści po pokazach musieli wylewać wodę z butów, można śmiało powiedzieć, że tym razem pogoda nas rozpieściła (choć chmury od czasu do czasu próbowały nas postraszyć). Dzięki temu publiczność dopisała, a na twarzach widzów można było dostrzec, że całkowicie dali się porwać temu światu. Nie tylko w Parku Reagana czuć było wyjątkowy klimat FETY – całe miasto przez cztery dni żyło sztuką.

Niestety, mimo zachwytów nad organizacją festiwalu, muszę po raz kolejny wspomnieć o jednym minusie, który towarzyszy mi od wielu edycji. Jeśli chce się oglądać spektakle naprawdę świadomie i w pełni zanurzyć się w tym, co dzieje się na scenie, nie da się zobaczyć wszystkiego. Oczywiście jest to możliwe, ale chyba tylko wtedy, gdy ktoś nieustannie biega z miejsca na miejsce i tak naprawdę nigdzie nie jest w stu procentach.

Chciałabym opowiedzieć Wam kilka słów o spektaklach, które udało mi się zobaczyć na 100% i które szczególnie zapadły mi w pamięć.

Circumstances „Beyond”

Szóstka performerów z Belgii wykorzystuje na scenie drabiny o różnych rozmiarach i kształtach. Możemy zobaczyć konstrukcje budowane z drabin klasycznych, zaokrąglonych oraz łączonych ze sobą w niestandardowy sposób. Przez 50 minut jesteśmy bombardowani niezwykłymi umiejętnościami scenicznymi i akrobatycznymi, ogromną siłą oraz bezgranicznym zaufaniem.

To był zdecydowanie mój numer jeden podczas całego festiwalu. Spektakl zachwycił mnie nie tylko tym, jak pięknie, łagodnie i płynnie wyglądała cała choreografia. Przede wszystkim pozostawił we mnie obraz ludzkiej siły oraz wzajemnego zaufania, tak niezbędnego w często niebezpiecznych sztukach akrobatycznych. Nie było tu miejsca na błędy – każdy ruch, każda sekunda, a nawet każde spojrzenie miały znaczenie. Chwila nieuwagi mogła skończyć się upadkiem.

Feta 2026, Circumstances „Beyond”

Circumstances „Beyond”, foto: Karol Stańczak

Companyia Nacho Flores „Domte”

To było ogromne zaskoczenie.

Dwóch artystów z Katalonii weszło na scenę, przeciskając się pomiędzy publicznością (co samo w sobie było niezłym wyzwaniem). Chwilę później pojawił się pasterz, wszedł na teren pastwiska otoczonego elektrycznym pastuchem i zaczął układać drewniane klocki. Moja pierwsza myśl? „Chyba źle wybrałam”.

Później zaczęła grać muzyka tworzona na żywo przez drugiego artystę. Wykorzystywał instrumenty perkusyjne, patyki, starą tarkę do prania czy połączone w grzechotki łupiny orzechów. I właśnie wtedy zaczęłam być naprawdę ciekawa, dokąd to wszystko zmierza.

Główny bohater przez cały spektakl buduje drewnianą konstrukcję z desek, klocków i pieńków. Każdy poprawnie ułożony element kończy donośnym okrzykiem „Ja!”, którego z czasem nie musi już wypowiadać – robi to za niego publiczność.

Robi to w tak ciekawy i wciągający sposób, że nie da się oderwać wzroku. Dodatkowo komediowy klimat tworzą jego „zwierzęta”, czyli widzowie, którzy mają okazję pomóc przy budowie tej niezwykłej konstrukcji.

W wielkim finale artysta dosiada (oczywiście ma siodło!) balansującej instalacji i daje popis panowania nad równowagą oraz ruchem misternie zbudowanej konstrukcji. Szczególnie urzekł mnie jego kontakt z publicznością – niemal całkowicie pozbawiony słów, a jednocześnie niezwykle wymowny i pozostawiający przestrzeń dla wyobraźni.

Big Wolf Company „Three Sisters”

W tym spektaklu trzy artystki z Estonii wcielają się w role trzech sióstr. To komedia ukazująca dawne nordyckie tradycje małżeńskie, rolę kobiety w gospodarstwie domowym oraz to, jaki typ kobiety był (a może nadal jest) uznawany za pożądany.

Siostry doskonale pokazują emocje bez użycia słów – zazdrość, podłość, determinację, ale jednocześnie miłość do siebie nawzajem.

Większość akcji rozgrywa się w powietrzu – na szarfach, kole akrobatycznym oraz na szczycie wysokiej konstrukcji aerialowej. Po obejrzeniu tego spektaklu długo dźwięczało we mnie jedno słowo: czystość.

Big Wolf Company „Three Sisters”, foto: Karol Stańczak

Big Wolf Company „Three Sisters”, foto: Karol Stańczak

Aleksandr Makagon „Cyrk to ja”

To typowo uliczny spektakl polskiego artysty cyrkowego skierowany przede wszystkim do młodszych widzów.

Sztuka cyrkowa przeplata się tutaj z humorem, klaunadą oraz współpracą z publicznością. Artysta prezentuje żonglerkę, balans na twarzy oraz jazdę na monocyklu klasycznym i żyrafie. Jego klaunada jest lekka i bardzo przyjemna w odbiorze, szczególnie dla najmłodszej publiczności.

Aleksandr Makagon „Cyrk to ja”, foto: Karol Stańczak

Aleksandr Makagon „Cyrk to ja”, foto: Karol Stańczak

Bocirk Company„Summer Heat”

Pełen adrenaliny i męskiej energii spektakl czeskich artystów, bogaty w akrobatykę, teatr, taniec oraz muzykę graną na żywo przy akompaniamencie gitary.

Mężczyźni opowiadają historię o męskich archetypach i wartościach, pokazując siłę swoich ciał podczas wykonywania efektownych ewolucji akrobatycznych. Jest tu wszystko: szybkie samochody, alkohol, przepychanki – słowem, stereotypowo męski świat. Jednocześnie nie brakuje miejsca na emocje, delikatność, piękno i czułość. To było naprawdę świetne widowisko, które zrobiło ogromne wrażenie na publiczności.

Bocirk Company„Summer Heat”, foto: Karol Stańczak

Bocirk Company„Summer Heat”, foto: Karol Stańczak

Teatr Snów „Sztukmistrz”

Gdański Teatr Snów opowiada historię „Sztukmistrza z Lublina” w niezwykle poetycki sposób. Tytułowy bohater zachwyca umiejętnościami cyrkowymi – żongluje, chodzi po linie i kręci diabolo. Potrafi także otworzyć każdy zamek. Marzy o tym, by wznieść się w niebo za pomocą własnoręcznie skonstruowanej maszyny latającej. Jest również kobieciarzem, dlatego niejednokrotnie wpada w kłopoty, próbując wybierać pomiędzy swoimi wielbicielkami.

Warto wspomnieć, że podczas tegorocznej FETY Teatr Snów świętował swoje 40-lecie. Jubileusz został uczczony kwiatami, przemówieniami osób związanych z teatrem oraz podziękowaniami od organizatorów festiwalu.

Teatr Snów „Sztukmistrz”, foto: Karol Stańczak

Teatr Snów „Sztukmistrz”, foto: Karol Stańczak

 

Festiwal Teatrów Plenerowych i Ulicznych FETA po raz kolejny spełnił moje oczekiwania. Teatr oraz sztuka uliczna i cyrkowa od lat są moją pasją, dlatego już teraz z niecierpliwością czekam na kolejną edycję i z ogromną ciekawością zastanawiam się, czym organizatorzy zaskoczą nas w przyszłym roku.

 

Zobacz podobne

Cirkus Grand Danois, foto: Magda Boruch

Patrzeć klaunowi w oczy? Relacja z Carnavalu Sztukmistrzów 2026

Pinokio, zwykłe drewno na opał, miał naturę dziką i leśną. Gepetto, znany również jako Majster Czereśnia, tworzył…

Weronika Stencel
"Finizioni", Lupa Maimone, Teatr Oltrenotte, foto: Francesco Rosso

‘It’s a Kind of Magic’ – or, Circus Enchantments of Reality

In the Oxford English Dictionary, a ‘trick’ is defined as a ruse. A ploy or cunning manoeuvre intended…

It's a kind of magic - czyli cyrkowe zaklinanie rzeczywistości, foto: Francesco Rosso

It’s a kind of magic – czyli cyrkowe zaklinanie rzeczywistości

„Trik” w Słowniku Języka Polskiego PWN tłumaczony jest jako podstęp. Zabieg lub sprytne posunięcie mające prowadzić do osiągnięcia…

Sabina Drąg
Więcej Tekstów