Ryzyko mnie fascynuje. Nie lubię ryzykować.

Lubię moment, w którym coś wygląda na niebezpieczne – napięcie, które to wytwarza u widza. Projektuję to świadomie. Podwieszenia z balonu na gorące powietrze czy ze skał nad przepaścią należą do moich ulubionych. Jednocześnie nie chcę tej granicy naprawdę przekraczać.

Nie interesuje mnie utrata kontroli. Interesuje mnie, jak daleko mogę dojść, zanim ją stracę. To dla mnie bardziej test psychiki niż ciała. Wysokość nie zmienia aż tak dużo. Tak samo nie chcę spaść z kilku metrów, jak i z kilkunastu. W obu przypadkach zakładam, że to się nie wydarzy.

Największym wyzwaniem jest praca z głową. Muszę wiedzieć, że jestem w stanie utrzymać koncentrację i precyzję ruchu. Najbardziej ryzykowny moment nie jest wtedy, kiedy jestem wysoko, tylko wtedy, kiedy pojawia się wątpliwość.

To nie jest dla mnie historia odwagi. Raczej próba utrzymania kontroli w miejscu, które zostało zaprojektowane tak, żeby wyglądało na jej brak.













