Teksty
IMAC #3: An Inter-magazine Circus Festival summer 2026
Recenzja

Homme Cirque: żywa spuścizna czy spektakularna nostalgia?

05.11.2026
Ghaile Nullar

Otwierający festiwal UP! Spektakl „L’HOMME CIRQUE” („Człowiek Cyrk”) Davida Dimitriego dostarczył brukselskiej widowni niesamowitych wrażeń. Ten solowy spektakl powstał w 2001 roku i od tamtej pory jest wystawiany na całym świecie. Opiera się na prostej, ale skutecznej koncepcji: na scenie pojawia się jeden mężczyzna, który jest w stanie zrobić wszystko, łącząc akrobatykę, równowagę, humor, napięcie i umiejętności techniczne. Show bezpośrednio przemawia do wyobraźni miłośników […]

L’HOMME CIRQUE, fot. Raoul Gilibert

Ghaile Nullar


Born in Brussels and of Philippine descent, Ghaile holds a Bachelor’s degree in Architecture and is currently pursuing a Master’s in Performing Arts at ULB (Université Libre de Bruxelles), specializing in live performance. As a vocalist and performer, she is drawn to intersections between singing, dance, and embodied practice, and is currently developing a new musical project. Her architectural background informs her ongoing Master’s thesis research, which examines a specific urban site through the lens of spatial dramaturgy: exploring how certain spaces are deliberately engineered to produce the spectacular as a total system. She seeks to hybridize the performing, visual, and spatial arts, and to build a career that embraces both artistic practice and production.

Otwierający festiwal UP! Spektakl „L’HOMME CIRQUE” („Człowiek Cyrk”) Davida Dimitriego dostarczył brukselskiej widowni niesamowitych wrażeń. Ten solowy spektakl powstał w 2001 roku i od tamtej pory jest wystawiany na całym świecie. Opiera się na prostej, ale skutecznej koncepcji: na scenie pojawia się jeden mężczyzna, który jest w stanie zrobić wszystko, łącząc akrobatykę, równowagę, humor, napięcie i umiejętności techniczne. Show bezpośrednio przemawia do wyobraźni miłośników tradycyjnego cyrku. Mimo to, w czasach, gdy współczesny cyrk próbuje wymyślić się na nowo, co dziś oznacza ta postać „artysty totalnego”? „L’HOMME CIRQUE” od pierwszych minut zachwyca nas swoją prezencją sceniczną. Wielki namiot cyrkowy, publiczność zgromadzona wokół sceny, pełne napięcia momenty, uderzenia werbli i sekwencja numerów przywodzą na myśl najbardziej znane elementy samego przedstawienia. To wszystko zachwyca, wywołuje śmiech i zapiera dech w piersiach. Spektakl w pełni wykorzystuje formę popularnej, międzypokoleniowej przystępności opartej na bezpośrednim dzieleniu się zachwytem. Artysta wspina się, spada, podskakuje, żonglując zarówno oczekiwaniami publiczności, jak i przedmiotami. Gra na lęku wysokości i tworzy chwile ciszy, aby następnie ponownie rozbudzić napięcie nowym, ryzykownym wyczynem. 

L’HOMME CIRQUE

L’HOMME CIRQUE, photo: Martin Pelikan

A sukces? Jest on przede wszystkim zasługą obecności Davida Dimitriego. Jako syn słynnego klauna Dimitriego oraz człowiek wykształcony w dziedzinie sztuki cyrkowej w Budapeszcie, a także tańca w Nowym Jorku, jest ucieleśnieniem artystycznej tradycji rodzinnej. Właśnie taką otoczkę ma spektakl. Widzowie są przede wszystkim świadkami występu znanego artysty, spadkobiercy tradycji i strażnika pewnego cyrkowego prestiżu. Można się zastanawiać, czy długowieczność tego spektaklu wynika w równym stopniu z tej wyjątkowej postaci, co z jego formy. Jednak sprowadzanie „L’HOMME CIRQUE” jedynie do roli reliktu przeszłości byłoby przesadnym i dość niesprawiedliwym uproszczeniem. Spektakl czerpie wprawdzie z tradycyjnych konwencji, ale jednocześnie podważa je w inteligentny sposób i z dużą dozą humoru. Spektakularne staje się intymnym. Podczas gdy tradycyjny cyrk polegał na całym zespole teatralnym lub na złożonej maszynerii, David Dimitri kondensuje to wszystko w ciele jednego człowieka. Gdy wielki cyrk celebrował przesadę, ten spektakl stawia na bardziej rzemieślnicze podejście zwracające uwagę na pracę, wysiłek, czasem zmęczenie, a nawet radosną absurdalność technicznej biegłości. Mimo 63 lat na karku, artysta wciąż się wspina, wisi w powietrzu i wykonuje skoki, zamieniając każdy ruch zarówno w pokaz mistrzostwa, jak i grę z własną wrażliwością.

To właśnie tym podważaniem konwencji spektakl łączy się ze współczesnym cyrkiem, odtwarzając tradycję w niemal parodystyczny sposób, z pewnym dystansem. „L’HOMME CIRQUE” może być zrozumiany jako żywy hołd dla dziedzictwa cyrku i wyraz szacunku dla minionej epoki. W pełni świadomie nawiązuje do tego pradawnego języka. Właśnie ten sposób przekształcania historycznych konwencji w materiał sceniczny i postrzegania historii cyrku jako zasobu, który można na nowo ożywić, jest gestem niezwykle współczesnym. 

L’HOMME CIRQUE

L’HOMME CIRQUE, photo: Martin Pelikan

Pozostaje jednak kwestia bardziej drażliwa: postać umieszczona w centrum sceny. W dzisiejszym europejskim świecie cyrku, charakteryzującym się zbiorowymi kreacjami, różnorodnością ciał, integracją hybrydowych form sztuki oraz kwestiami reprezentacji, „L’HOMME CIRQUE” wskrzesza przestarzały ideał: pojedynczego człowieka, zdolnego osiągnąć wszystko pana całej przestrzeni. Ten obraz może się wydawać nieszkodliwy, ale skłania do kwestionowania narracji, którą cyrk stara się przekazać. Szczęśliwie możemy powiedzieć, że świat przez ostatnie 25 lat poszedł do przodu, więc decyzja o otwarciu Festiwalu UP! tym występem bez wątpienia nie była dziełem przypadku. Oczywiście można to odczytać jako hołd dla historii cyrku, jako gest jednoczący i przystępny, zdolny do zgromadzenia dużej publiczności wokół form, które każdy błyskawicznie rozpozna. Rodzi to jednak również inne pytania: czym kierują się współczesne festiwale cyrkowe przy wyborze spektaklu otwierającego i jaką wagę przywiązują do renomy artysty w porównaniu ze wschodzącymi twórcami?

Ostatecznie spektakl ten nie daje się zaszufladkować ani jak nostalgiczny, ani jako nowoczesny. Być może jego siła tkwi w tej przestrzeni między jednym a drugim. Przypomina nam o tym, co cyrk jest w stanie wywołać w nas bardziej bezpośrednio: śmiech, napięcie, marzenia, wyobraźnia i dreszczyk emocji wywołany konfrontacją z „prawdziwym zagrożeniem”, jednocześnie czyniąc swoje własne tradycje grą. Kiedy David Dimitri opuszcza namiot na linie podczas swojego finałowego numeru, rysuje cienką linię między dwoma światami: cyrku dnia minionego i cyrku, który dopiero nadejdzie.

Powyższy tekst przetłumaczony został w ramach współpracy portalu Sztuka Cyrku z Katedrą Lingwistyki Stosowanej UMCS w Lublinie.

Tłumaczenie: Tomasz Futa (praktyki studenckie)

Koordynacja projektu: Sabina Drąg, dr Bartosz Wójcik

Zobacz podobne

Why does the sun keep on shining?”

„Dlaczego słońce wciąż świeci”? O końcu świata i potencjale cyrku w 2984 Magda Clanu

W produkcji cyrkowej 2984 Magda Clanu dziwne stworzenie zabiera publiczność w podróż przez opustoszałą skalną pustynię. W trakcie na światło…

Felix Schwaiger
"Hope", Heidi Miikki

„Hope” – nowa nadzieja?

Byliśmy na wyjątkowej premierze. „Hope” to spektakl poświęcony nadziei w świecie, który ulega destrukcji pod wpływem pozbawionej refleksji…

Bartek Małecki
Cirkus Grand Danois, foto: Magda Boruch

Patrzeć klaunowi w oczy? Relacja z Carnavalu Sztukmistrzów 2026

Pinokio, zwykłe drewno na opał, miał naturę dziką i leśną. Gepetto, znany również jako Majster Czereśnia, tworzył…

Weronika Stencel
Więcej Tekstów